Preikestolen - rekordowo szybki trekking na wschód słońca

Preikestolen odwiedziła w tym roku chyba połowa moich znajomych, 3/4 blogerów i kilkadziesiąt tysięcy innych turystów. Największa atrakcja turystyczna Norwegii przeżywała w te wakacje prawdziwe oblężenie. Można jednak na Preikestolen wybrać się tak, żeby ominąć tłumy i szlak mieć prawie na wyłączność. Polecam trekking na wschód słońca - nawet, gdy idzie się w deszczu i widoków na słońce nie ma.

Czytaj dalej

Jesień nie będzie taka zła! Plany na tegoroczną jesień

Jak jak lubię te jesienne wpisy! Wiecie czemu? Bo na luzie mogę Wam opowiedzieć o tym, co ciekawego się u mnie działo, ale przede wszystkim o tym, co dopiero dziać się będzie. Szczególnie, że tegoroczny listopad znów zapowiada się wyśmienicie!

Czytaj dalej

Cardenas - kubańskie życie bez lukru

Cardenas to kubańskie miasto, które powinien odwiedzić każdy, kto przyleciał na Kubę wygrzać się w słynnym Varadero.  Dlaczego? To właśnie w Cardenas zobaczyć można, jak wygląda życie na Kubie. 

Czytaj dalej

Stara Hawana to Kuba, którą tak bardzo chciałam zobaczyć

Hawana, stolica Kuby. Rozgrzana do czerwoności, choć kolorów serwuje całą paletę. Roztańczona, rozśpiewana, zupełnie jak na filmach. Ale Hawana ma też swoje drugie oblicze, pełne codziennego smutku i biedy. I nadziei, że w końcu nadejdzie lepsze jutro. 

Czytaj dalej

Wędkowanie w Norwegii - emocje ekstremalne!

Wędkowanie w Norwegii - kto z Was nie chciałby złowić w dzikim miejscu łososia i zjeść go potem na kolację? W mojej wyobraźni to wręcz pocztówkowy widok z wędkowania w Norwegii. Choć łososia nie złowiłam, złapałam wielką zajawkę na łowienie ryb, a dorsz zjedzony na kolację smakował niesamowicie smacznie.

fot. Nordtrip.pl

Czytaj dalej

Mam już dość dużego miasta!

Kiedyś myślałam, że ze mnie to jest urodzony mieszczuch. Lubiłam mój mały Żywiec (mały, bo żyje tu niecałe 40 tysięcy osób), uwielbiałam górskie otoczenie, ale zawsze ciągnęło mnie do dużej aglomeracji. Nie wierzyłam, gdy rodzice mówili: "Zobaczysz, jeszcze zatęsknisz do tego spokoju". Ja spragniona byłam pędu, tłumów ludzi i wielkich, miejskich atrakcji. Dziś, mając zaledwie 26 lat, zastanawiam się, jak od tego wszystkiego uciec.


Czytaj dalej

5 pomysłów na urodzinowy wyjazd

"Dziś są Twoje urodziiiiiinyyyyy (...)" śpiewa mi dziś w głowie znów Rysiu Rynkowski. No i dobrze, że śpiewa, bo są! :) Z tej okazji mam dla Was w tym roku 5 pomysłów na urodzinowy wyjazd. Mój urodzinowy wyjazd rozkręcił się już na dobre! W końcu czy mogę robić sobie lepsze prezenty z okazji 26 urodzin? 


Czytaj dalej

Zwiedzanie Kolonii i spacer ponad winnicami

Kolonia. Najwyższy czas zakończyć relację z Majówki 2017. Tym razem nie będzie to wpis z polecanymi miejscami, knajpami, wylewnymi opisami pięknych miejsc, czy ogromem informacji praktycznych. Nie będzie tu nawet śmiesznych historii, czy wielkich przygód (no, może poza historią ze zgubionymi okularami). Ale będą piękne miejsca i trochę zdjęć. Zabiorę Was na leniwy spacer po zachmurzonej Kolonii i jeszcze leniwszych winnicach nad Renem. 

Czytaj dalej

Zwiedzanie Brukseli: deszcz, gofry i pyszne piwo. No i najdziwniejsze kanapki na świecie!

Zwiedzanie Brukseli zaplanowałam na jeden dzień, jednak z powodu paskudnego choróbska, które dopadło mnie w Keukenhof, nie byłam w stanie zwlec się z łóżka wcześnie rano i jechać nigdzie indziej. Zdecydowaliśmy, że zostajemy w Brukseli, ja się porządnie wyśpię i podleczę i dzień spędzimy raczej leniwie. A jak mój organizm trochę się zregeneruje i nabierze sił, kolejny spędzimy bardziej aktywnie.


Czytaj dalej

Zmiana pracy i przeprowadzka do Warszawy, czyli jak w trzy tygodnie dokonać rewolucji w życiu

Niecałe dwa tygodnie temu spakowałam moją wielką żółtą walizkę, dorzuciłam kilka par butów i torebek do małej pomarańczowej, wsiadłam w Koleje Śląskie na dworcu w Żywcu i pojechałam do Warszawy. Pociąg dobrze mi znany, trasa w sumie obcykana na pamięć. Przez ostatnie dwa miesiące kursowałam tak częściej, niż miejską w Żywcu. Niby niczym się ten wyjazd nie różnił. Ale dopiero w drodze, gdy przez okno wpatrywałam się w mój dom na górce nad jeziorem, pomyślałam sobie: "O cholera, Natik, Ty naprawdę to robisz". 

Czytaj dalej

Gdzie zjeść w Amsterdamie? 6 pysznych miejsc

"Gdzie zjeść w Amsterdamie?" - wpisałam ostatniego dnia w wujka Google, żeby wybrać miejsce na obiad. Ale zanim strona się załadowała, żołądek przykleił się do pleców i trzeba było szybko działać. Restauracje, bary, knajpki... Tego w Amsterdamie jest całe mnóstwo, musiałam się więc tylko zdecydować. Skorzystałam z rekomendacji mieszkającej tu koleżanki ze studiów i po raz kolejny się nie zawiodłam. Wszystkie jedzeniowe miejsca spisały się wspaniale, więc o wszystkich Wam dziś opowiem!


Czytaj dalej

Ekstra weekend w Amsterdamie - co warto zobaczyć? Gdzie koniecznie pójść?

Weekend w Amsterdamie obfitował w atrakcje. Stolica Holandii co prawda nijak ma się do wielkich stolic europejskich, bo - mimo wielu turystów - miasto nie jest pełne zgiełku. W Amsterdamie panuje raczej sielska, niż zestresowana atmosfera. Amsterdam to dobry pomysł na majówkę. Amsterdam to pomysł na weekend, Amsterdam to świetny citybreak. Dziś Wam opowiem, dlaczego.

Czytaj dalej

Ogród Keukenhof - park tulipanów pod Amsterdamem

Wyobraź sobie tulipana. Pięknego, czerwono - żółtego, jędrnego tulipana. Wspaniały, prawda? A teraz wyobraź sobie cały bukiet takich świeżych tulipanów. Jeśli uśmiechasz się na samą myśl, pomyśl, że te kilkanaście kwiatów w bukiecie, to nic. Bo tulipanów jest kilka milionów. Czerwone, żółte, w ciapki, postrzępione i jakie-jeszcze-tylko-istnieją.  Wszystkie tulipany świata czekają na nas w Keukenhof, małym holenderskim miasteczku pod Amsterdamem.


Czytaj dalej

-"Kiedy wracasz do Hiszpanii?" -"A jeśli Ci powiem, że wcale nie wracam?"

Ostatnimi czasy najczęściej pojawiającym się pytaniem skierowanym w moją stronę jest: "Kiedy wracasz do Walencji?". A gdy zaraz potem pada odpowiedź: "Nie wracam!", widzę tylko wielkie oczy rozmówcy, a z ust pada zaskoczone:"No jak to?! To co będzie dalej?". No to ja Wam dziś powiem, "co będzie". A będzie, oj będzie!


Czytaj dalej

Co zobaczyć w sercu Walencji? Lista największych atrakcji centrum miasta

Walencja jest piękna, Walencja jest wspaniała, w Walencji nie da się nie zakochać. Można tu wpaść na dzień, dwa, tydzień, albo cały rok i zawsze będzie co zobaczyć, gdzie pójść i czym się zachwycić. Miasto niczym Kraków,  ale z duszą jakby jego młodszej siostry. Atrakcyjne, (nie)przewidywalne, ale tak bardzo poukładane. Czy ma swoje top atrakcje? Oczywiście! Problem jest w tym, że tutaj wszystko jest atrakcyjne. Co więc koniecznie trzeba zobaczyć w Walencji?

Czytaj dalej

Nakręciłam film z Las Fallas!

Tak! Nagrałam film z Las Fallas! Święto ku czci św. Józefa, które kilka dni temu zakończyło się w Walencji, wzruszyło mnie jeszcze bardziej niż trzy lata temu. Czy to zasługa patronatu UNESCO, które Las Fallas otrzymało w grudniu 2016? A może ludzi, którzy byli tu razem ze mną? Jedno jest pewne: utwierdziłam się w przekonaniu, że to najbardziej szalone i zarazem niesamowite hiszpańskie święto,  w jakim można uczestniczyć.



Czytaj dalej

Ruzafa - dzielnica Walencji, którą koniecznie chcesz odwiedzić!

Ruzafa po arabsku oznacza ogród i - jeśli wierzyć historycznym zapiskom hiszpańskiej Wikipedii - obecna awangardowa dzielnica Walencji właśnie arabskimi ogrodami kiedyś była. Teraz niewiele tu zieleni, po ogrodach wręcz nie ma śladu, a kolorów najwięcej jest na stylowych kamieniczkach i kolorowej elewacji Mercado Ruzafa. Sąsiadująca ze ścisłym centrum, ogrodami Turii i dworcem kolejowym Xativa jest miejscem, do którego zawsze było mi jednak nie po drodze. Aż w końcu tu zamieszkałam.

Czytaj dalej

Gdzie zjeść najlepsze śniadanie w Walencji?

Śniadanie w Hiszpanii jest tak samo ważnym posiłkiem, jak lunch czy kolacja. Choć te ostatnie celebruje się długo i do późna, w domach lub knajpkach, śniadania najczęściej jadane są w barach. Bocadillo, czyli kanapka - konkret, albo tosdadas con tomate i kawa z mlekiem. Ale są też miejsca z granolą, świetnymi brunchami, czy pycha ciachami. Gdzie zjeść najlepsze śniadanie w Walencji? Sprawdzam to sumiennie od samego przyjazdu i mam już swoich faworytów!



Czytaj dalej

Jak wygląda moje życie w Hiszpanii?

"Życie jak w Madrycie!" chciałoby się rzec, ale czy życie w Hiszpanii naprawdę jest takie sielskie? Żyję już tu sobie przeszło miesiąc i dostrzegam znaczące różnice między Hiszpanią na Erasmusie, a Hiszpanią w wersji "real life". Myślicie, że teraz jest tutaj mniej ciekawe? Albo gorzej? Nic z tych rzeczy. Jest po prostu inaczej.


Czytaj dalej

Hormoz, czyli wyspa pełna kolorów

Na wyspie Hormoz w końcu było ciepło. Po raz pierwszy w Iranie szukałyśmy okazji, żeby zdjąć hidżab, podwinąć rękawy, czy wystawić się na wiatr. To nie był upał, o którym tyle czytałam. To po prostu była w końcu wakacyjna temperatura. I zdecydowanie wakacyjna wycieczka po wyspie. Hormoz zaserwowała nam przepiękne widoki i wspaniały dzień!

Czytaj dalej

Walencja - jak wygląda moja praca w Hiszpanii?

Walencja. Stało się. Wróciłam do Hiszpanii, zamieszkałam w Walencji i zaczęłam tu normalną, regularną pracę. Okej, z tą normalną się nie rozpędzam, ale moje prawdziwe, przyziemne życie w Hiszpanii rozkręciło się na dobre. Ja wiem, że mija dopiero pierwszy tydzień w tej pracy i jestem tu ogólnie zaledwie kilkanaście dni, ale właśnie dlatego moje spostrzeżenia są teraz najostrzejsze. 


Czytaj dalej

Wyprowadzam się do Walencji!

Walencja. Hiszpańskie miasto, które jeszcze trzy i pół roku temu było dla mnie po prostu hiszpańskim miastem. I to takim niezbyt popularnym, choć z opisu zdawało się mieć wszystko. Przeprowadziłam się do Walencji na cały rok i jak dobrze wiecie, szybko stała się ona moim drugim domem. Odkąd w lipcu 2014 roku wróciłam do Polski, nie było dnia, w którym nie myślałabym, co tu zrobić, żeby tam wrócić. Ale nie na weekend, tydzień, czy wakacje, tylko tak na serio. Jak to zrobić, żeby do Walencji znów się przeprowadzić?


Walencja - miasto idealne

Walencja ma wszystko, co idealne do mieszkania miasto mieć powinno. Całorocznie świecące słońce, mnóstwo parków i zieleni, szeroką, piaszczystą plażę, doskonały system rowerów miejskich (jak i całą komunikację miejską), świetne uczelnie i przepiękne stare miasto. Kawę za kilkadziesiąt eurocentów i Mercadonę na każdym rogu. Koszty życia nie odbiegają zbytnio od polskich, za to pensje zdecydowanie tak. Ludzie są tu uśmiechnięci, bo w ich głowach też zawsze świeci słońce. A nawet jak nie, to  nie narzekają na to na każdym kroku.

Nie ukrywam, że w trakcie Erasmusa ja po prostu wiodłam tu idealne życie. Choć zajęć na uczelni miałam sporo i nie obejmowała mnie żadna erasmusowa taryfa ulgowa, a w pierwszym semestrze większość czasu spędzałam w bibliotece, to był czas bez zmartwień i większych problemów. W drugim było jeszcze idealniej. Miałam świetnych znajomych, najwspanialszych współlokatorów, zawsze czas, żeby wyskoczyć na podwieczorek, czy ugotować i zjeść z przyjaciółmi wspólną kolację.   Po tak spędzonym roku w mojej głowie Walencja to wciąż miasto idealne, w którym wieść można tylko idealne życie.

Erasmus w Walencji był super, jakie będzie normalne życie?

No dobra, wyjazd na Erasmusa to jedno, przeprowadzka to drugie. Choć i tym razem nie do końca będzie to taka normalna przeprowadzka, bo jednak czasowo limitowana. Jak wspomniałam Wam w czerwcu na Facebooku, dostałam stypendium w ramach programu Erasmus+ i zimę spędzę w Hiszpanii. Uznałam, że będzie to świetny czas na odpoczynek od mojej nie-regularnej pracy, przemyślenie kilku spraw i podszkolenie hiszpańskiego. Jest już komunikatywny, ale przecież zawsze może być lepszy. Także ni to Erasmus, ni to pełnopłatna praca. Będzie nawet trudniej, niż gdybym pracowała w Hiszpanii tak o, a nie jako stypendysta. Normalna pensja w Walencji na podobnych stanowiskach jest przynajmniej dwukrotnie wyższa od stypendium, które mi przysługuje. 

Czym właściwie będę się zajmować? Najogólniej mówiąc marketingiem. Biuro mojej firmy zlokalizowane jest w samym centrum El Carmen, niedaleko Plaza del Virgen (czyli samo serce starego miasta!), całkiem blisko ogrodów Turii. Pracować będę 40h tygodniowo, z codzienną, dwugodzinną przerwą na siestę. Zobaczę, jak to jest siedzieć za biurkiem w pracy, może mi się spodoba? :)


Walencja w zimie, Walencja na wiosnę

Plan jest następujący: jutro jadę do Warszawy, gdzie w środę, w Medium Publiczne, będę gościem audycji Dominiki Sidorowicz i rozmawiać będziemy o mojej pierwszej Walencji, pracy marzeń i pewnie o Walencji numer dwa. Audycji będziecie mogli posłuchać w piątek o 21:00. W czwartek z samego rana wsiądę w samolot, żeby jeszcze przed południem wylądować na lotnisku w Walencji i rozpocząć kolejny, słoneczny rozdział mojego życia. Zgodnie z planem mam wrócić na początku kwietnia, rozliczyć program na uczelni i wrócić do pirackiej pracy. Ale wiecie jak to bywa z planami, szczególnie moimi. Sama jestem bardzo ciekawa, co Wam napiszę na ten temat w kwietniu!

To aż trzy miesiące, ale dobrze wiem, że w Walencji to tylko trzy miesiące. W tym czasie, oprócz pracy i hiszpańskiego życia po przeprowadzce, bardzo chcę pokazać Wam to moje miasto doskonałe.  Tutaj, na Facebooku, Instagramie i oczywiście Snapchacie. Próbowałam to robić, gdy byłam tu po raz pierwszy, ale umówmy się - trochę nieporadnie mi to wszystko wychodziło, praktycznie nie ma  na blogu postów z samej Walencji. Przywiozłam kilkadziesiąt tysięcy zdjęć z Erasmusa, ale samej Walencji jest tam niewiele. Teraz będzie inaczej. To największa miejska perełka, jaką było mi dane poznać w życiu i spróbuję Wam to tutaj udowodnić.

Zakochacie się po uszy, zupełnie tak, jak kiedyś ja.
---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :) Danie lajka nic Cię nie kosztuje, a dla mnie to znak, że doceniasz moją pracę.  Zapraszam Cię również na mój facebook'owy fanpage.
Czytaj dalej