Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Mecz Juventus - Palermo, czyli piracka misja specjalna
- Wiesz, bo tu w Palermo mają drużynę piłkarską i może mogłabyś sprawdzić czy nie grają przypadkiem w sobotę jakiegoś meczu? - zapytał szef w poniedziałkowe popołudnie. Zniknęłam na chwilę, żeby zbadać temat. - Z Juventusem może być? Innej drużyny nie udało mi się tak szybko załatwić - odpowiedziałam z uśmiechem po kilkunastu minutach.

Górna Austria? Nikt tam nie jeździ. Ty też nie powinieneś.
Do Austrii z Polski jest blisko. No dobra, może z Gdańska niekoniecznie, ale z południa Polski to przecież rzut beretem. Gdy więc w Polsce zima przypomina wiosnę, zapaleni narciarze pakują swoje narty, buty oraz snowboardy i ruszają na zachód Europy szukać śniegu, by (zwykle) przez tydzień oddać się frajdzie szusowania po doskonałych stokach. Austria, Francja i Włochy cieszą się największą popularnością, a kurorty takie jak Zell am See - Kaprun, Chamonix, Solden czy Livigno są znane (chociażby ze słyszenia) każdemu miłośnikowi białego szaleństwa. Do Austrii jest jednak najbliżej, a naj-najbliżej właśnie do tej Górnej, więc śmiało można się tam wybrać na trzy, cztery dni. Tylko... Czy jest po co?

Costa de la Luz - najpiękniejsze wybrzeże Hiszpanii, o którym wciąż niewiele się mówi.
Samolotem można lądować w Sevilli, Maladze albo portugalskim Faro. Potem jeszcze przez chwilę czeka nas podróż drogą lądową i docieramy na miejsce. A tam? Piękne, szerokie plaże nad oceanem, oszałamiające rozlewiska, będące siedliskiem flamingów i niekończące się lasy piniowe. Charakteru nadaje też silny i porywisty wiatr, który mimo swej buntowniczej natury, dodaje temu miejscu tylko uroku. Witajcie na Costa de la Luz. Witajcie w hiszpańskim raju dla tych, który naprawdę chcą wypocząć.

21 rowerowych zdjęć z Kopenhagi.
Ich widok uderzył mnie zaraz po wylądowaniu, gdy grubo po północy jechałyśmy autobusem z lotniska. Przypięte do płotów, rynien i znaków drogowych, bo - choć to niezgodne z prawem - stojaki solidnie były już przeładowane. Nieraz pozostawione bez podstawowego zabezpieczenia i zaparkowane luzem, bo nawet przy płocie zabrakło dla nich miejsca.
Małe, duże, stare i nowe. Kolorowe rowery.
Etykiety:
#12nowychmiejsc
,
Dania
,
Kopenhaga
,
sport
,
styl życia
Tak będzie w niebie. Tak jest w Beskidach.
Mam to niebywałe szczęście, że urodziłam się i dorastałam w przepięknych okolicach. Od małego chodziłam z rodzicami po górach, a na nartach zaczęłam jeździć już jako trzy - czterolatka, gdy tata zabierał mnie z przedszkola prosto na stok. Żywiec jest małym miastem, ale jak widzicie, mieszkanie tu ma swoje ogromne zalety. Na narty możesz wyskoczyć 2h przed pracą i od razu milej zacząć dzień!

Etykiety:
#12nowychmiejsc
,
Beskid Żywiecki
,
Beskidy
,
góry
,
Polska
,
sport
Niezwykły ogród w środku miasta - Jardin del Turia.
Rzeka, która płynie przez środek miasta to raczej nic dziwnego, prawda? Tak kiedyś Turia płynęła przez Walencję. Niestety okazała się rzeką niesforną i niebezpieczną dla miasta, dlatego zdecydowano się jej pozbyć. Wodę skierowano na obrzeża miasta, a samo koryto doskonale wykorzystano. Ogrody Turii to obecnie najciekawszy park miejski w Walencji, który służyć może za wzór wielu miastom nie tylko w Hiszpanii, ale i całej Europie.

Zupełnie odmiennie. Górskie wędrówki w Navajas.
Jak wspominałam wczoraj, początek grudnia to dla mnie czas wyjątkowy. W moich Beskidach zwykle jest już biało, powoli zbliża się koniec semestru, a Święta nadchodzą wielkimi krokami. W tym roku odliczam nie do 24 grudnia, a do 16 - wtedy, w końcu, po ponad trzech miesiącach nieobecności, przylatuję do Polski. Choć z każdym dniem jest mi tu lepiej i czuję, że nie umiałabym w tej chwili wrócić na stałe do Krakowa, to bardzo, ale to bardzo chcę już pobyć trochę w Domu. Tym bardziej nie mogę się już doczekać przedświątecznego zamieszania! Będziemy piec z siostrą ciasteczka, ubierać z rodzicami choinkę i - mam nadzieję - dużo odśnieżać! W tym roku, to ja się nawet cieszę na świąteczne porządki.
Wracając do tematu: w tym roku mój początek grudnia jest iście jesienny i - oprócz świątecznych piosenek w Mercadonie oraz lampek w mieście - świąt raczej nie widać. Tym bardziej zimy! Pierwszy dzień grudnia spędziłam z górach, które jak możecie zobaczyć niżej, ani myślą o zimie i śniegu. Na weekendowe wędrówki polecam Navajas!

Valenbisi - rower dla każdego!
Czy w mieście o powierzchni 134,65 km², z liczbą mieszkańców ponad 830 tysięcy można poruszać się bez korzystania z metra i autobusów? Jeśli jest to Walencja, to jak najbardziej. Mają tu wspaniałą rzecz, która ułatwia życie mieszkańcom, studentom i wszystkim turystom. Valenbisi, czyli miejski rower dla każdego.
Tenisowy tydzień pełen wrażeń
Valencia Open. Nigdy nie przypuszczałam, że zasiądę kiedyś na widowni turnieju tenisowego. Cóż, Walencja zaskakuje mnie coraz bardziej.
Jutro kończy się trwający tu od zeszłej soboty turniej ATP: Valencia Open 500. We wtorek wybrałyśmy się z Dominiką do Ciudad de las Artes obejrzeć mecz Michała Przysiężnego. Na telebimie, w miasteczku turniejowym, więc wiadomo - atmosfera, emocje, dużo ciekawiej niż w telewizji. Mecz Przysiężny VS Verdasco zakończył się wynikiem 6-3, 7-6 (1), więc przed wejściem do szatni udało się zamienić dwa słowa ze zwycięzcą i zrobić szybkie zdjęcie.
Idź po bułki, skończ na meczu.
W sobotę po sąsiedzku znowu grali. Na stadionie Mestalla znaczy się. Jednak tym razem, zamiast oglądać tablicę wyników przez okno, wybrałyśmy się kibicować. Valencia CF - Rayo Vallecano.

Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


