Jak kwiecień zamienił się z majem i nieźle mi w życiu namieszał

Przecież to już powinno przestać mnie zaskakiwać. W sumie przez chwilę wydawało mi się, że nawet jestem do tego przyzwyczajona, ale okazuje się, że do tego chyba nie da się przyzwyczaić. Ba, za każdym razem zaskoczenie jest po prostu większe! No i sytuacje bywają trochę inne. Tak czy siak, moje przeczucie, że "coś się wydarzy", wcale mnie nie myliło. Od początku marca wydarzyło się nawet całkiem sporo!


Czasem zła droga doprowadza Cię do właściwego miejsca.


Czytaj dalej

Niezwykły romans na Erasmusie

Romanse na Erasmusie to często jedyna rzecz, z którą ludzie utożsamiają wyjazd na stypendium. To spora generalizacja, ale byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że romanse nijak mają się do Erasmusa. Mają i to bardzo. Czasem to przelotne znajomości, czasem wychodzi jednak z tego coś poważnego i po kilku latach można powiedzieć, że filmowe "happily ever after" wyjątkowo się sprawdziło. Ku sobie mają się nie tylko studenci z wymian, ale także Ci, do których przyjeżdżamy. No i nie tylko studenci. Wykładowcy też mają się ku studentom. Przynajmniej ku studentkom...

 

Czytaj dalej

Co ma opera do makaronu? Pasta alla Norma prosto z sycylijskiej wsi.

Sycylijska wieś - synonim sielanki i niespiesznie upływającego czasu, oblanego obowiązkowo białym winem, od którego rozpoczyna się gotowanie. No i makaronu. Ten wyrabiany ręcznie, delikatny (choć zawsze gotowany al dente), z doskonałym sosem ze świeżych pomidorów i bakłażanów. Pasta alla Norma to klasyka sycylijskiej kuchni i królowa wśród makaronów. Będąc na Sycylii, pojechałam na wieś po to, żeby nauczyć się go przyrządzać. Czujnym okiem wspierała nas prawdziwa włoska mamma siciliana i szef domowej kuchni.

 

Czytaj dalej

Sycylia: Jak się zgubić w Palermo?

To miał być spokojny i leniwy dzień. Pełen relaks przed ciężkim tygodniem. Na Sycylii już kiedyś byłam, więc wydawało mi się, że wiem czego mogę się spodziewać. To nie była też moja pierwsza wizyta w Palermo, dlatego nastawiałam się po prostu na długi i powolny, całodniowy spacer po mieście. Miał być czas na siedzenie na ławkach i przyglądnie się ludziom, jedzenie włoskich lodów i pizzy. Chciałam też sprawdzić restauracje, które były w programie na następne dni, upewnić się, że wszędzie trafię i że w ogóle Palermo będę miała w jednym palcu, jak na prawdziwego pilota przystało. Wyszło mi całkiem nieźle: najpierw się zgubiłam, a potem o mało co nie straciłam telefonu i dokumentów. Morza mi się zachciało i leniwego popołudnia... Bo wiecie, w Palermo nie jest tak jak wszędzie. W Palermo jest zupełnie inaczej.

 


Czytaj dalej