Tak będzie w niebie. Tak jest w Beskidach.

Mam to niebywałe szczęście, że urodziłam się i dorastałam w przepięknych okolicach. Od małego chodziłam z rodzicami po górach, a na nartach zaczęłam jeździć już jako trzy - czterolatka, gdy tata zabierał mnie z przedszkola prosto na stok. Żywiec jest małym miastem, ale jak widzicie, mieszkanie tu ma swoje ogromne zalety. Na narty możesz wyskoczyć 2h przed pracą i od razu milej zacząć dzień! 



Czytaj dalej

Dubai Creek - "stare miasto" i pyszny lunch!

Najlepszy tego dnia był lunch. Wielki, hinduski lunch, popijany wodą różaną. A potem popołudniowa wycieczka i trzy souki. I płynięcie statkiem. I złoto. I piękny zachód słońca! A to wszystko w Dubaju, "na starym mieście". Tak, tak, Dubaj ma swoje stare miasto!



Czytaj dalej

Delfiny w Khasab, czyli nasz Oman Break.

Najpierw padło samo hasło: a może by tak zahaczyć o Oman?, a potem okazało się, że do Omanu to na cały miesiąc można jechać i będzie co robić. A jechać tylko po to, żeby "zaliczyć" kolejne państwo? Cóż, pokusa była wielka, jednak zgodnie stwierdziliśmy, że bez sensu tracić cały dzień na jazdę samochodem, żeby na chwilę wdepnąć do Muscatu i zaraz wracać. Poza tym, ja miałam trochę obawy, że tam to będzie bardzo niebezpiecznie, dziko i strasznie (choć pięknie). Na szczęście okazało się, że Oman bardzo pozytywnie mnie zaskoczył!


Czytaj dalej

Burj Al Arab - luksus rajskiego widoku.

Złote kurki w kranie, telewizor witający Cię po imieniu w apartamencie i TEN PRESTIŻ - takiego luksusu zażyć możesz w jedynym na świecie, siedmiogwiazdkowym hotelu Burj Al Arab w Dubaju! I wcale nie jest tak drogo, jak mogłoby się wydawać - jeden nocleg to, bagatela, tysiąc dolarów. A jeśli uznasz, że jednak drogo, to zawsze możesz hotel po prostu zwiedzić. Albo i nie.

 

Czytaj dalej

Dubaj w 10 minut.

Dziś tekstu będzie mało, a zdjęcie tylko jedno. Gdzie jest zatem obiecana niespodzianka? Ano dziś zapraszam Was do obejrzenia filmu :)

Czytaj dalej

Pustynne Safari w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Safari było jedną z pierwszych rzeczy, którą wykreśliliśmy z listy "must see/do" w Dubaju. Po pierwsze dlatego, że połowa naszej grupki już na pustyni była, a po drugie w tych okolicach to całkiem droga impreza. Przeglądając oferty jeszcze w internecie, cena za jedno popołudnie wahała się w okolicach 300 dirhamów od osoby (1 dirham to ok. 97 groszy, dla ułatwienia przyjmowaliśmy 1AED=1zł). Ponieważ wyjazd miał być oczywiście niskobudżetowy, przewidzieliśmy tylko jedną drogą atrakcję - Park Wodny, oczywiście jeden z "naj" na świecie. No i właśnie dlatego, że safari miało nie być, to było, a aquapark widzieliśmy tylko z daleka :D 


ZEA

Czytaj dalej