Dubai Creek - "stare miasto" i pyszny lunch!

Najlepszy tego dnia był lunch. Wielki, hinduski lunch, popijany wodą różaną. A potem popołudniowa wycieczka i trzy souki. I płynięcie statkiem. I złoto. I piękny zachód słońca! A to wszystko w Dubaju, "na starym mieście". Tak, tak, Dubaj ma swoje stare miasto!



W Dubaju są kuchnie całego świata

We wtorek Shaji umówił się z nami w Dubai Mall o godzinie 14:00, skąd pojechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów do jego ulubionej restauracji (to wciąż był Dubaj Dubaj, na mapie prawie "centrum", a Shaji jeździ tam na obiad kilka razy w tygodniu!). W restauracji siedzieli sami Hindusi, więc gdy szłam umyć ręce przed posiłkiem, wydawało mi się, że w mojej sukience wzbudzam nie lada zainteresowanie. Przechodząc do jedzenia: Shaji złożył zamówienie i powiedział, żebyśmy robili zdjęcia PRZED jedzeniem, po potem będziemy cali zapłakani i zdjęcia już nie będą fajne. Zapłakani??


Było ostro. Serio, było bardzo ostro. Choć wydawało mi się, że jestem w miarę przyzwyczajona do pikantnych smaków, łzy płynęły mi same. Ale było pysznie! Ta kupka ryżu poniżej, wygląda bardzo niepozornie, ale trzeba było połowę tego zgarnąć ręką na drugi talerz (łyżka była dla mięczaków), wymieszać łapkami i jeść, maczając uprzednio w różnych sosach :D Nie dość, że smaczne, to jeszcze zabawa przy jedzeniu pierwszorzędna! I to w drogiej, poważnej restauracji :)


Później był deser, który smakował jak karmelowa zupa mleczna z makaronem sojowym, z dodatkiem cynamonu. PYCHA! A na sam koniec, każdy miał nabrać sobie łyżeczką kilka tych kolorowych ziarenek (mieszanka różnych przypraw i cukiereczków), które świetnie działają na trawienie. A to wszystko popijaliśmy wcześniej wspomnianą woda różaną. Mniam!

Z zewnątrz bardzo niepozornie.

Dubai Creek

Dubaj ma swoje Stare Miasto. "Stare", bo liczy ono jakieś kilkadziesiąt lat. Warto jednak spędzić w tej dzielnicy kilka chwil, choćby po to, żeby przepłynąć się abrą i zobaczyć największy na świecie targ złota. Zaczęliśmy od wodnej taksówki, którą przepłynęliśmy na drugi brzeg Dubai Creek, żeby przespacerować się po targu tekstylnym.

 

Spodziewałam się czegoś zupełnie innego: gwaru, kolorów, pięknych tkanin i arabskiego klimatu, a moją uwagę przykuły jedynie buty. Souk obejmował jedynie trzy ulice sklepów, z których sprzedawcy co prawda wychodzili i próbowali sprzedać swoje towary, ale było to na zupełnie inną skalę niż chociażby w Marrakeszu. Nie wiem, czy spędziliśmy tam więcej niż 10 minut... Tak myślę, że tekstylny souk był w planie tylko po to, żeby popływać wodną taksówką.


Wysiedliśmy na drugim brzegu i skierowaliśmy się wgłąb "starych" zabudowań. Przyszedł czas na souk z przyprawami. Znów nie był on zbyt rozległy, przeszliśmy tylko jedną ulicą, ale przez cały ten czas unosił się wokół nas niesamowicie intensywny zapach. Czego? Wszystkiego! Przypraw było całe mnóstwo, na straganach mieszały się ich kolory, kształty, ale przede wszystkim zapachy.


Czy złoto w Dubaju faktycznie jest tanie?

Na koniec przyszedł czas na coś, na co czekałam od samego początku - największy na świecie targ złota. W zasadzie souk, bo targu nie przypominało to w najmniejszym stopniu. Na jednej ulicy zgromadzono kilkadziesiąt sklepów ze złotem i jest to największe takie miejsce na świecie. Ceny? W sklepach pusto nie było, więc ludzie zakupy robili. Tylko wiecie, jak ktoś jeździ czerwonym ferrari albo złotym bentley'em, to może kupić sobie nawet to:


Oczy nacieszyłam, ale mimo tak wielkiego wyboru, jakoś nic przypadło mi do gustu, więc zakupy odpuściłam :D Najpiękniejszy widok, był dopiero, gdy wracaliśmy do samochodu. I wcale nie było tam złota.


Arabskich klimatów w Dubaju raczej nie znajdziecie, lepiej szukajcie ich w Maroko. A Dubai Creek jest atrakcją, której warto poświęcić nie więcej, niż jedo popołudnie. Taksówki wodne kosztują 1AED za przejazd, więc warto przepłynąć się chociaż po to, żeby zrobić kilka zdjęć. Dubai City of Gold jest za to miejscem obowiązkowym do zobaczenia - nawet chłopaki nie marudzili, chodząc przez 20 minut wśród sklepów i tylko oglądając wystawy. Kolejne miejsce, w którym czujesz się luksusowo.

Mimo, że średnio raz na minutę słyszysz od młodego chłopaka tekst: "Ajfon? You need ajfon? Good price, very good price!".

2 komentarze :

  1. Zupełnie nic nie kupiłaś? nie wierzę ! można oczopląsu dostać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze złota zupełnie nic! Byłam bardzo dzielna, choć łatwo nie było :)

    OdpowiedzUsuń