Gdzie zjeść w Walencji lunch, kolację i najlepszą paellę, a gdzie iść na wyborne tapas?

Jedzenie to jedna z większych przyjemności w Walencji. Weekend zawsze zaczynałam tu od pysznego śniadania w jednej z uroczych knajpek, a przynajmniej dwa razy w tygodniu wychodziłam gdzieś zjeść "na miasto", albo spotkać się wieczorem ze znajomymi. Często pytacie też o miejsce, w którym dostaniecie pyszne owoce morza, albo wypijecie prawdziwą Agua de Valencia. Gdzie iść na tapas w Walencji, gdzie skoczyć na lunch, a jakie miejsce jest najlepsze na kolację? Oto więc zestawienie najlepszych knajpek w Walencji, w sam raz do odwiedzenia w czasie kilkudniowej wizyty.


Co polecam na lunch w Walencji?


Bar Cantina la Lonja de Pescado, Puerto de Valencia, Moll de Ponent
Zaczynam od klasyki klasyków. Słyszałam o tym miejscu już w czasie Erasmusa, ale dotarłam dopiero w trakcie drugiego pobytu w Walencji. Bar Cantina la Lonja de Pescado jest tak bardzo ukryty, że nie ma praktycznie szans znaleźć go w trakcie spaceru. Podczas gdy turyści wybierają lunch na plaży, wystarczy przejść kawałek dalej i za wielkimi halami w porcie znaleźć tę małą kantynę. Serwują ryby i owoce morza, a dwudaniowy lunch z deserem zjecie za 10 euro. Świeżo, pysznie i tłoczno. Czyli najlepiej :) Wygląd może nie zachwyca, ale tutaj sprawdza się zasada, że im bardziej "swojsko", tym lepiej. 


La Cucina de la Iaia,  Carrer del Rosari 89
To nie jest knajpka, ani tym bardziej restauracja, to nie jest nawet bar. To jedno z tych bardzo popularnych miejsc, w którym można kupić obiad na wynos. Najlepsza paella valenciana ever (no oprócz tych, które możecie zjeść u hiszpańskiej babci, ale kurczaczka ma, królika ma, ślimaczki też są), pyszna fideua (śmieszny makaron z owocami morza), a to wszystko w cenie ok. 3 euro za porcję! Uwierzcie, serwują solidne porcje ;) Stamtąd są tylko dwa kroki na plażę, więc serdecznie polecam kupić po drodze w Mercadonie wino i tak wyposażonym udać się na plażę zjeść przepyszny lunch <3 Uwaga: o godzinie 13 często pozostają im już tylko resztki, trzeba też postać trochę w  kolejce. Miejscowi wiedzą, co dobre.



Central Bar, Mercado Central 
Tutaj stołujemy się u samego Ricardo Camarena! Jego Ricard Camarena Restaurant szczyci się jedną gwiazdką Michelin, ale jeśli chcemy spróbować jego smaków, nie rujnując przy tym naszych portfeli, wystarczy wybrać się na lunch do Mercado Central. Serwują w nim bocadillos, czyli typowe hiszpańskie kanapki z różnymi nadzieniami. Warto zapłacić 6 euro za bułę z nadzieniem mistrza, a do tego wypić lampkę dobrego tinto. 


Walencja: tu są miejsca i na lunch i na kolację!


SAONA, kilka adresów do wyboru tutaj
Zwykle bywałam tu w porze obiadowej, pod warunkiem, że odpowiednio wcześniej zrobiłam rezerwację ;) Trudno się dziwić, bo zjeść dwudaniowy lunch z deserem (na który zawsze brałam najlepszą na świecie tartę de queso EVER), lampką wina na samym Plaza del Virgen to sztuka. SAONA to niewielka sieciówka, w samej Walencji mają kilka restauracji. Menu jest stałe, gorąco polecam sałatkę z kozim serem na przystawkę! 


100 Montaditos (co kawałek, serio)
Jeśli byliście w Hiszpanii, z 100 Montaditos zetknęliście się na 100%. (Nie)typowy fast food, w którym serwują ciepłe kanapki w stu różnych wersjach. Dwa razy w tygodniu wszystko z karty kosztuje 1 euro, a duże piwo wypijecie tu za 1,5 euro. Miejsce spotkań Erasmusów, młodzieży, całych rodzin. Polecam choć raz, niekoniecznie zdrowe, ale ciekawe doświadczenie :)


Najlepsze knajpki na wieczór - tapas, wino i Agua de Valencia


Bodega Fila "El Labrador", Carrer del Doctor Manuel Candela 58
Klasyka nad klasykę numer dwa. Jeśli jakimś cudem uda się Wam w bodedze znaleźć wolny stolik (a w końcu się uda, tylko najpierw trzeba trochę odstać, powalczyć i się znajdzie), dowiecie się, o co chodzi w hiszpańskiej kulturze wieczornego wyjścia. Przepis na udany wieczór wygląda następująco: umawiacie się w 2,3,4,10 osób w Bodega Fila. Zajmujecie stolik i zamawiacie: talerz serów, talerz jamon serrano, oliwki, boquerones i wino tinto. Albo najlepiej od razu dwa. Szef zaraz ukroi Wam obfity talerz szynki prosto z nogi. Och, ależ ona będzie pyszna! Wkoło jest tłoczno, gwarno i głośno i najpyszniej jak może być. 


El Rey de Cańas, Carre de Maria Cuber 52
Oto miejsce, w którym dostaniecie najsmaczniejsze chipirones (małe kalmarki) w całej Walencji. Miód malina. Serio. Do tego zamówcie patatas bravas, calamares fritos i oczywiście wino tinto (ewentualnie piwo) i oto przepis na udany wieczór ze znajomymi. W niedzielny wieczór możecie tu spotkać sporo Polaków mieszkających w Walencji, którzy po wieczornej mszy wychodzą wspólnie na piwo ;) Ale wracając do tematu jedzenia - te chipirones to serio są najpyszniejsze na świecie.


Cafe Negrito, Placa del Negret 1
Na koniec propozycja dla tych, którzy mają ochotę na drinka. Jeśli jesteś w Walencji i nie pijesz wina lub piwa, koniecznie wybierz się do Negrito, żeby spróbować agua de Valencia. To dość zdradliwy trunek, który pija się jak sok pomarańczowy, ale daje kopa jak tequila. Składa się z soku pomarańczowego, ginu, wódki, cavy i cukru. W każdym razie miejsce urocze, w sam raz na wieczorny chillout.
---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :) Danie lajka nic Cię nie kosztuje, a dla mnie to znak, że doceniasz moją pracę.  Zapraszam Cię również na mój facebook'owy fanpage.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz