Znalazłam najlepsze miejsce na Sylwestra (i nie tylko) w Tatrach!

Sylwester w Tatrach? Wariactwo, przecież będą tłumy. Ferie zimowe w Tatrach? O matko, jeszcze bardziej szalony pomysł. Żelazną zasadą przecież jest, żeby nie jeździć tam, gdzie w danym czasie jedzie pół Polski. Tłok, ścisk i zero przyjemności. A jednak dałam się przekonać by tegorocznego Sylwestra spędzić w Tatrach. I co? I było fenomenalnie!

Sylwester, ferie, czy weekend w Tatrach? Tak, najlepiej w Witowie!

Pierwsza sprawa to miejsce, w którym się zatrzymaliśmy. Nie w Zakopanem, nie w Kościelisku, nie w Białce Tatrzańskiej. Nie żaden wielki hotel, czy nawet hotelik. Kilka lat temu Marcin znalazł w Witowie chatę z 1900 roku, którą gospodarze właśnie wyremontowali i planowali wynajmować. Tak im się wtedy spodobało, że ekipa do dziś jeździ tam na Sylwestra. I ja się im zupełnie nie dziwię!

Dom u Mniszaków położony jest na górce naprzeciwko stoku Witów - Ski, 10 minut od Zakopanego. Wiecie co to oznacza? Że jest cicho, spokojnie, w sam raz, żeby odpocząć. Blisko na stok narciarski, a na skitourach można iść wręcz z domu. Niedaleko jest do Term Chochołowskich, do Doliny Chochołowskiej i do bacówek z oscypkami. A dla tych, którzy chcieliby powłóczyć się po Krupówkach pozostaje 10 minutowa wycieczka samochodowa, albo autobus - przystanek znajduje się przy głównej drodze.

Co zrobić, żeby Sylwester w Tatrach był udany?

Żeby spędzić udany czas w Tatrach w szczycie sezonu, wystarczy mądrze wybrać aktywności. Pierwszy dzień był doskonały. Przez noc nasypało sporo śniegu, a gdy obudziłam się rano, krystalicznie niebieskie niebo nie było skażone ani jedną chmurką. Mróz 13 stopni. Zapakowaliśmy skitoury, znajomi pożyczyli raki i ruszyliśmy z Kuźnic do Murowańca. To był mój skitourowy debiut,  więc możecie sobie wyobrazić, jakie to było trudne... Nie raz szłam już niebieskim szlakiem na Halę Gąsienicową, ale dźwigając na nogach ciężkie buty i narty, trasa wcale nie wydawała się taka łatwa. Całe szczęście, że pogoda i widoki rekompensowały cały ten wysiłek :) Mimo sporej ilości turystów nie było wielkich tłoków na trasie.


Po regeneracji w Murowańcu nastąpił podział: posiadacze raków obrali żółty szlak powrotny do Kuźnic, a duet skitourowy kierunek Kasprowy Wierch. Niestety - po 10 minutach niewiele zostało z tej pięknej pogody. Nagle zawiał lodowaty wiatr, drobinki lodu zaczęły siekać nam twarze. Każdy krok wymagał dwa razy więcej siły, droga pod wiatr stała się niewyobrażalnie ciężka.


Udało się nam dojść do wyciągu na Hali Gąsienicowej i tu już się poddałam. Przenikliwy mróz, wiatr z prędkością prawie 120 km/h i zdrowy rozsądek przekonały mnie, że kolejne 1,5h pod górę wiele dobrego nie przyniesie. Wyjechaliśmy więc ostatni odcinek, a potem przyszła już tylko rozkosz z jazdy w dół <3

Wniosek? Skitoury okazały się idealnym rozwiązaniem. Ominęły nas tłumy w kolejce na Kasprowy Wierch i na stokach Kasprowego Wierchu. Ominęły wycieczki schodzące z Murowańca do Kuźnic. Był za to czas na podziwianie widoków, łapanie pięknego słońca, solidny wysiłek i wisienkę na torcie w postaci zjazdu.

Sylwester w Tatrach wersja deluxe!

Drugi dzień przywitał nas deszczem. Zakwasy nie zachęcały do wielkich (ani w sumie nawet małych) wypraw, więc dzień spędziliśmy w chacie grając w planszówki i bilard (tak, w salonie mieliśmy stół bilardowy!) rozpoczynając zabawę sylwestrową o godzinie 16 :D Wiecie co było najlepsze? Że Sylwestra spędziliśmy w wypasionym jacuzzi! Na podwórku gospodarze wybudowali takie oto góralskie cudo, a w środku zamontowali gorące bulgotki! Szampan i trunki chłodziły się w śniegu, a my w cieplutkiej wodzie świętowaliśmy nadejście Nowego Roku!


Dzień później mieliśmy siły tylko na relaks. więc dzień spędziliśmy w Chochołowskich Termach. 4 minuty drogi od naszej świetnej miejscówki. Gdyby jednak tylko dopisała pogoda, pewnie pokusilibyśmy się o sprawdzenie tras skitourowych w Witowie, albo przynajmniej poszli na stok trochę pozjeżdżać. Udało się nam za to w dniu wyjazdu polatać trochę Guciem, tutaj możecie obejrzeć efekty ;)


Sylwester 2018 znowu w Tatrach?

Nie macie nawet pojęcia, jak totalnie odpoczęłam przez te kilka dni! Jak bardzo wyluzowałam, jak porządnie się zmęczyłam (ale tak, jak lubię, na sportowo), jak niemożliwie zrelaksował się mój umysł. I tak sobie myślę, że z przyjemnością zaplanowałabym w tym miejscu kolejnego Sylwestra, a jeszcze wcześniej jakiś fajny weekend w Tatrach. Teraz, kiedy mieszkam w Warszawie, jednodniowe wypady w Tatry nie są już takie proste. Ale skoro znam już w Tatrach taką super miejscówkę, to muszę to wykorzystać! 

I nie, to nie jest żadna współpraca, ani wpis sponsorowany. To po prostu super miejsce prowadzone przez super gospodarzy, u których pobyt po prostu chcę Wam z całego serce polecić! Tutaj możecie dokonać rezerwacji: Dom u Mniszaków ;)

Ach i jakby co, to niestety termin na Sylwestra 2018 jest już zajęty ;)
---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :) Danie lajka nic Cię nie kosztuje, a dla mnie to znak, że doceniasz moją pracę.  Zapraszam Cię również na mój facebook'owy fanpage.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz