Zwiedzanie Kolonii i spacer ponad winnicami

Kolonia. Najwyższy czas zakończyć relację z Majówki 2017. Tym razem nie będzie to wpis z polecanymi miejscami, knajpami, wylewnymi opisami pięknych miejsc, czy ogromem informacji praktycznych. Nie będzie tu nawet śmiesznych historii, czy wielkich przygód (no, może poza historią ze zgubionymi okularami). Ale będą piękne miejsca i trochę zdjęć. Zabiorę Was na leniwy spacer po zachmurzonej Kolonii i jeszcze leniwszych winnicach nad Renem. 

Zwiedzanie Kolonii

Do Kolonii dojechaliśmy w czwartek wieczorem, ale zamiast szybko pójść spać, siedzieliśmy dość długo i rozmawialiśmy z gospodarzami. Tym razem nie były to erasmusowe odwiedziny, ale też znajomość szkolna - w Kolonii mieszka przyjaciółka mojej mamy jeszcze z czasów szkolnych i to u niej zatrzymaliśmy się na koniec majówki. Rano jednak wstaliśmy dość wcześnie i ruszyliśmy zwiedzać miasto. No dobra, najpierw odwiedziliśmy (ale całkiem przypadkiem!) sklep, z którego wyszliśmy z trzema parami butów, ale Wy już przecież dobrze wiecie, że zakupy za granicą to jest super pomysł. Ok, ale czas na Kolonię.

Zaczynamy, wiadomo, od Katedry w Kolonii, bo to absolutny "must", perełka, majstersztyk i co tylko. Nie da się z tym nie zgodzić. Nie była to moja pierwsza wizyta w tym miejscu, ale Katedra zawsze robi wielkie wrażenie. Mogłabym tu przychodzić regularnie.


Potem nie było już żadnego planu. Spacerowaliśmy sobie po mieście, nad Renem, po parkach, zjedliśmy wurst i pojeździliśmy tramwajami. Leniwie minął nam dzień :) Na zakończenie wjechaliśmy na Kolntriangle - wysoki na ponad sto metrów budynek, z dachu którego rozciąga się widok na całą Kolonię. Przed wyjazdem słyszałam, że obowiązkowym punktem programu zwiedzania Kolonii jest wieża katedralna, ale wiecie, jak jest - z Katedry nie widać Katedry, a z Kolntriangle już tak :D Sami zresztą zobaczcie!

"Jak spotkałam niemiecką blogerkę"

Wycieczka nad Ren

Sobota była ostatnim dniem naszej majówki. Chcieliśmy wyjechać w drogę powrotną koło południa, żeby na spokojnie dotrzeć do Polski i w niedzielę odpocząć. Proszę się nie burzyć, że nie było planów na powrót w niedzielę w nocy (tak, wiem, że wolne trzeba wykorzystać na maska), ale czasem trzeba po prostu odpocząć - szczególnie, jeśli do pokonania samochodem jest ponad 1000 km, a potem przez cały tydzień trzeba być super wypoczętym w pracy.

Nie ruszyliśmy w sobotę w południe. Zamiast do domu, rano pojechaliśmy do Doliny Ahr, żeby pospacerować po okolicznych wzgórzach i nacieszyć oczy naturą. Po tyk kilku dniach w dużych miastach zachciało się nam odpoczynku i zieleni :) Pogoda była doskonała, więc nie było opcji, żeby z niej nie skorzystać. BYŁO CUDOWNIE! Wycieczkę przedłużyliśmy o przejazd przez miejscowość, w której Roland napisał swoją pieśń (tak, tę którą omawia się jako lekturę w liceum). A do Polski ruszyliśmy wieczorem i nikt nie żałował :)

Tu jest miejsce na historyjkę - ktoś zgubił okulary, bo z taką pasją robił zdjęcia, że nawet nie zauważył, że nie ma ich na nosie. Nie, nie mówię, o okularach słonecznych :D Kto to taki? Czekam na Wasze strzały!


Co działo się po majówce, to już wiecie. A jak nie wiecie, to tutaj możecie przeczytać o mojej małej rewolucji w życiu :) Poniżej znajdziecie też wszystkie wpisy z tegorocznego, przedłużonego weekendu majowego:

Amsterdam na weekend (taki super ekstra!)
Gdzie zjeść w Amsterdamie?
Ogród Keukenhof
Zwiedzanie Brukseli

A gdyby ktoś z Was wybierał się do Kolonii i szukał noclegu, to możecie go zarezerwować TUTAJ. Ceny rezerwacji są takie same, jak przy wejściu na Booking z wyszukiwarki, jednak rezerwując przez link powyżej, odpalacie mi z tego drobną prowizję :)

Pozdrawiam Was dziś zza etatowego biurka i powoli przebieram nóżkami, bo za tydzień o tej porze... Będę się pakować. Już nie mogę się doczekać nadchodzącego wyjazdu! 
---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :) Danie lajka nic Cię nie kosztuje, a dla mnie to znak, że doceniasz moją pracę.  Zapraszam Cię również na mój facebook'owy fanpage.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza