Cardenas - kubańskie życie bez lukru

Cardenas to kubańskie miasto, które powinien odwiedzić każdy, kto przyleciał na Kubę wygrzać się w słynnym Varadero.  Dlaczego? To właśnie w Cardenas zobaczyć można, jak wygląda życie na Kubie. 

Cardenas w cieniu Varadero 

Zaledwie 30 kilometrów od turystycznego Varadero leży miato, w którym toczy się kubańskie życie bez żadnego lukru. Ulice często pozbawione są asfaltu, a oprócz samochodów mieszkańcy poruszają się konno. Albo powozami. Mnóstwo też rowerów. Przy wjeździe do miasta wita nas nawet rowerowy pomnik, symbol Cardenas.





Trafiłam do fryzjera. Czułam się jak na jakimś planie filmowym i trudno było mi uwierzyć, że mamy XXI wiek.

 


Obserwowałam ulice, dzieciaki wracające ze szkoły i wszystko, co działo się w koło.



Zatrzymałam się też przed budynkiem, który miał zabite deskami okna. Wiecie co to było? Sklep spożywczy. Na półkach ryż, olej, ocet i rum. I stara waga. Trochę nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę jest jeden z niewielu sklepów w całym, stutysięcznym mieście. Gdy mówiłam to na głos do koleżanki, przechodziła koło nas kobieta. Zatrzymała się i zaczęła do nas mówić.


"Nie patrzcie z takim niedowierzaniem, to nasza codzienność" - powiedziała łagodnym głosem łamaną polszczyzną. 40 lat temu poznała w Polsce Kubańczyka, za którego wyszła za mąż i postanowiła wrócić na Kubę. Tęskni za Polską, za swoją rodzimą Ukrainą, ale najbardziej za mężem, który zmarł kilka lat temu. Ona została na Kubie z nadzieją, że jeszcze kiedyś uda się jej opuścić wyspę i wrócić do Europy. Póki co ledwo stać ją na przydział mięsa, raz na dwa miesiące.


Cmentarz na obrzeżach Cardenas, czyli jak wygląda pochówek na Kubie

Na kubańskim cmentarzu zobaczyłam czaszkę na nagrobku. Drugą, rzuconą gdzieś przed innym grobem. Gdzieniegdzie pojawiają się portrety zmarłych, a nagrobki przybierają najróżniejsze formy - od małych pomników, po wielkie, rodzinne grobowce przypominające małe kapliczki. Szczątki zmarłych wykopuje się stosunkowo niedługo po pochówku, a kości układa tak, żeby zrobić miejsce na kolejne zwłoki. To wyspiarski sposób na ograniczone tereny.

---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :) Danie lajka nic Cię nie kosztuje, a dla mnie to znak, że doceniasz moją pracę.  Zapraszam Cię również na mój facebook'owy fanpage.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza