Zakończenie pierwszego i rozpoczęcie nowego semestru świętowaliśmy w miasteczku Cullera, oddalonym ok. 30 min. podróży pociągiem od Walencji. Wycieczka była zarazem pożegnaniem Kasi, która opuściła nas w poniedziałek. Szybko przedstawię ekipę: Kasia (wróciła już do Polski), Roxana i dwie Ole zostają, Piotrek i Janusz również, natomiast Filip i Sławek są tu na stałe.
Ruszyliśmy o 9.42, o 10.15 wysiedliśmy na stacji w Cullerze. Spacer do samego miasteczka trwał jakieś 20 minut. Ponieważ była niedziela, wszystko było pozamykane, a ludzie zbierali się na placu przed kościołem. Co ciekawe, kościelne dzwony nie biły o pełnej godzinie, a o innych dziwnych porach - chyba nawoływały, że czas zbierać się na mszę. Przeszliśmy przez miasteczko, żeby zobaczyć Mercado Central (nie był specjalnie powalający) i ruszyliśmy "zygzakiem" w górę. Na górę. W sumie to jedno i drugie ;)


