Zurych - napij się czekolady, ja pokażę Ci miasto

Zurych - największe miasto Szwajcarii, europejska stolica bankowości, choć stolicą swego kraju nie jest. Zamieszkiwany przez ponad 390 tysięcy mieszkańców, mógłby się wydawać miastem, w którym tempo życia jest szybkie jak szwajcarskie pociągi. Nic bardziej mylnego. Przy swoim świetnym zorganizowaniu, Zurych - choć zapracowany - żyje powoli i bardzo pięknie. Tak też zwiedzałam Zurych: zatrzymując się co chwila, żeby nacieszyć oczy pięknymi widokami.

fot. Anna Alboth

Punkty widokowe w Zurychu - najpiękniejsze obrazki, od których zacznij zwiedzanie miasta

Zurych przepięknie wygląda „z góry”. Żeby zobaczyć miasto w tej odsłonie, wybrałam się na 3 punkty widokowe. Üetliberg to wzniesienie górujące nad miastem, skąd rozpościera się zjawiskowy widok na całą panoramę Zurychu. Dojazd z centrum zajmuje nieco ponad pół godziny i jest szalenie prosty: wystarczy na dworcu głównym wsiąść do pociągu „Üetliberg”.  Można też wybrać krótszą drogę i najpierw podjechać kawałek dowolnym autobusem, żeby płynnie przesiąść się w pociąg. Ze stacji końcowej na szczyt dzieli nas już tylko kilkuminutowy spacer. A widoki… No cóż <3


Na szczycie Üetliberg znajdują się dwie wieże: widokowa i nadajnik satelitarny. Na tę pierwszą można się wspiąć za jednego franka, jednak zdecydowanie bardziej polecam dorzucić jeszcze 4, kupić na szczycie zimne piwo i spokojnie wypić, rozkoszując się tym zjawiskowym widokiem.

Jeśli na dojazd za miasto nie masz czasu, w samym centrum znajdziesz dwa piękne tarasy widokowe. Pierwszy z nich znajduje się przed gmachem politechniki w Zurychu, więc przy słonecznej pogodzie teren oblegany jest przez wygrzewających się tam studentów. Na wzgórze kursuje kolejka studencka (taki starodawny tramwaj linowy Polybahn), którą wjazd trwa 3 minuty. Z tego miejsca przepięknie widać rzekę, wieżę katedry, najważniejsze punkty miasta i… Kolejny taras.


Lindenhof, bo o nim mowa, serwuje widok zacny, a gin, który wytwarza się z rosnących tam lip jest nawet bardziej, niż zacny. To miejsce spotkań młodych i starszych. Ci pierwsi siadają wygodnie na murku, zrzucając nogi w przepaść i podziwiają panoramę miasta, ci drudzy grają w miejskie szachy. Jeśli chcesz zrobić pocztówkowe zdjęcie w Zurychu - to jest miejsce idealne. Zarówno gdy jest pochmurno i gdy jest słonecznie :)


Muzea w Zurychu

W Zurychu jest kilkadziesiąt muzeów o przeróżnej tematyce. Narodowe Muzeum Szwajcarii, w którym mieszczą się bogate zbiory dotyczące historii kraju, Kunsthaus, gdzie podziwiać można dzieła Pabla Picassa, Edvarda Muncha, czy Slavadora Dali, czy Muzeum Sztuki Nowoczesnej (a tam Rothko, Monet, czy Chagall). Ja jednak chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jedno, zupełnie ze sztuką nie związane - Muzeum FIFA w Zurychu.


Uwielbiam interaktywne muzea, więc - choć nie jestem wielką fanką piłki nożnej (tylko czasem oglądam mecze na stadionach) - Muzeum FIFA było dla mnie obowiązkowym punktem programu. To zupełnie nowy obiekt, w którym wizyta sprawi radość dorosłym i dzieciom, kobietom i mężczyznom, fanom piłki nożnej i tym, którym piłka nożna jest zupełnie obojętna. Dlaczego?

Kluczem do sukcesu jest oczywiście interaktywność. Muzeum FIFA w Zurychu w bardzo przyjemny sposób prezentuje historię tej organizacji. Możesz się tu wcielić w rolę komentatora sportowego, obejrzeć film w kinie 180’C, zatańczyć piłkarski taniec zwycięstwa po strzelonej bramce, a nawet możesz sam pokopać w piłkę! Mówię Wam, ubaw po pachy! Jestem tym muzeum za-chwy-co-na! I oryginalnym pucharem Mistrzostw Świata, który pięknie wdzięczy się w gablocie, również.


Alternatywna dzielnica Zurychu

Baśniowe centrum Zurychu przyciąga atmosferą spokojnego, baśniowego życia, a zaledwie kilka kilometrów dalej, po drugiej stronie dworca kolejowego, docieramy do zupełnie innego świata. Dawna dzielnica czerwonych latarni zmieniła się w dzielnicę kreatywnych ludzi. Designerskie butiki, stylowe knajpki, stary wiadukt zamieniony w kulinarną przestrzeń, a la warszawska „Hala Mirowska”. Tutaj też, w lodziarni Gelati Tellhof zjadłam ponoć najlepsze lody w całym Zurychu (nie jadłam wszędzie, ale tam były faktycznie przepyszne!). Wieczorem dzielnica tętni kuszącym nocnym życiem, w którym starsi państwo uczą się tanga, a w budynku obok młodzież sączy hipsterskie trunki. Tutaj też spędziłam pierwszą noc w Szwajcarii, w nietuzinkowym  25hours hotel.


Co jeszcze zobaczyć w Zurychu?

W Zurychu jest i oczywiście stare miasto i kilka perełek, które warto zobaczyć. Trzy kościoły: Katedra w Zurychu (Grossmünster), kościół Fraumünster i St. Peterskirche.  W Zurychu jest też najpiękniejszy posterunek policji, jaki kiedykolwiek widziałam! Malowidła ścienne i sufitowe aż się proszą, żeby je uwiecznić na zdjęciach, ale niestety jest to komisariat, więc nie można. Uwierzcie mi na słowo, jest pięknie i warto. Najłatwiej zlokalizować go przechodząc przez kładkę Mühlesteg, czyli popularny most, na którym zakochani zapinają swoje miłosne kłódki. 





Warto też zajrzeć na Münsterplatz, gdzie z fontanny zamiast wody może lecieć... Wino. A nawet, jeśli  leci woda, to spokojnie możecie ją pić - w Szwajcarii zarówno z kranu, jak i fontanny można pić "kranówę" bez oporu. Skoro już jesteśmy przy fontannach: w samym Zurychu jest ich ponad 1200, więc nie musisz się obawiać nieugaszonego pragnienia. Z Münsterplatz skierowałam swoje kroki ulicą Storchengasse w górę, tak dotarłam do Lindenhof.







Po drugiej stronie rzeki Limmat najlepiej jest zgubić się pośród malowniczych uliczek. Tym sposobem można trafić do Conditorei Schober i wypić pyszną gorącą czekoladę, albo spróbować jeszcze lepszych pralinek. 100% szwajcarskiej czekolady i niezapomnianego smaku. 



Jezioro zurychskie - relaks w mieście na całego

Na koniec jeszcze jedno, bardzo ważne miejsce w Zurychu. Tak jest, jezioro zurychskie. Można spacerować nad jeziorem będąc w mieście, ale wystarczy wsiąść w autobus w centrum, żeby po 15 minutach znaleźć się z dala od miasta i zjeść obiad w sielskich okolicznościach przyrody. Albo popływać statkiem. Albo poopalać się na molo. Albo przejść się na spacer.





Szwajcarskie miasta albo mają rzeki, albo piękne jeziora. Jesteś w centrum miasta, a po kilku minutach już nad jeziorem - a tam cisza, spokój i pełen relaks. Tak też zakończyliśmy nasz wspólny pobyt w Zurychu z ekipą akcji #SzwajcariaNa6 - przepysznym obiadem w Fischers Fritz i chwilą relaksu nad jeziorem. Słońce świeciło jak oszalałe, a ja nie wiedziałam, co jest bardziej niebieskie: niebo, czy jezioro zurychskie?



Masz ochotę na relaks w Szwajcarii?


Bo my mamy ochotę Cię tam wysłać! Przypomnę: po szwajcarskich miastach podróżowałam w ramach akcji #Szwajcariana6. Wraz z blogerami z 5 innych blogów oraz marką "Szwajcaria. Tak naturalnie" przemierzaliśmy Szwajcarię różnymi trasami i na różny sposób: pieszo, pociągami, rowerem, podążając za smakami, po miastach i samochodem. Naszych tras było 6, ale Szwajcaria ma ochotę na jeszcze jedną. Czyją? Być może Twoją! 

Wystarczy wziąć udział w konkursie, w którym jedno z Was wygra przeloty do Szwajcarii liniami Swiss, 3 noclegi ze śniadaniami i SwissTravelPass na 4 dni i to w pierwszej klasie! Cała nagroda jest za zwycięzcy i jego osoby towarzyszącej. Co zrobić, żeby wygrać? Wrzuć kreatywne zdjęcie, tekst, kolaż lub film na jeden ze swoich profili społecznościowych (FB, Instagram, Twitter) i koniecznie oznacz go hasztagiem #SzwajcariaNa6. Przekonaj nas w ten sposób, że to właśnie Ty masz wygrać i pojechać na wycieczkę do Szwajcarii. Na zgłoszenia czekamy do 30.06.2018r.

=>

>>>ZGŁOŚ SIĘ DO KONKURSU<<<




Przeczytaj też publikacje reszty blogerów biorących udział w akcji:

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz