Rano wrzuciłam jeszcze zdjęcie na Instagram i poszłam do salonu. Wzbraniałam się przed tym ponad pół roku, ale zostały mi ostatnie trzy dni gwarancji, nie miałam wyjścia. Nerwowo wylogowywałam się ze wszystkich aplikacji, lub po prostu usuwałam konta i chyba ze trzy razy sprawdzałam, czy aby na pewno wszystko zgrałam. Wróciłam do domu i odruchowo sięgnęłam do torebki po telefon, żeby zadzwonić do mamy. "No tak, zaczęło się" - pomyślałam. "Detoks może i się przyda, ale jak żyć bez Facebooka, Instagrama, a przede wszystkim maila i Whatspp'a? Co z postami, wiadomościami...?". No właśnie, czy bloger może w ogóle żyć bez smartfona?
Jako dzieciak nienawidziłam kaszy gryczanej, a piątkowy obiad z kaszą i kefirem w roli głównej to był prawdziwy koszmar. Z czasem jednak wszystko się zmieniło i to do tego stopnia, że mieszkając w Hiszpanii przywoziłam sobie z Polski zapasy kaszy gryczanej i jadałam z jogurtem naturalnym solo, albo tworzyłam jej hiszpańską wersję z chorizo (pycha!). Paprykę uwielbiałam za to od dziecka i mogłam ją jeść pod każdą postacią i w każdych ilościach. Pewnego dnia postanowiłam jedno z drugim połączyć i nafaszerować paprykę kaszą z dodatkami. Dziś ten pomysł jeszcze trochę ulepszyłam i oto są tego efekty.
Beztroskie spacery po nocnym Berlinie, lunch u Chipperfielda, kolacja w Shiso i zakupy w Designer Outlet Berlin - najmodniejsze miejsca w Berlinie stanęły przed nami otworem! A wszystko z okazji urodzin: pierwszych, drugich i dwa razy... ekhm, osiemnastych :) Czy możecie wyobrazić sobie fajniejszy prezent na (nie tylko) blogowe urodziny?
McArthurGlen to małe i dość nietypowe miasteczko położone niespełna 30km od Berlina. Wszystkie małe domki są tam... sklepami. Niewielki uliczki Designer Outlet Berlin prowadzą do butików przeróżnych marek i projektantów, w których okazuje się, że cena na metce jest nieraz niższa, niż na wyprzedaży w zwykłej sieciówce w Polsce. Zapraszam do małej krainy wielkiej mody!