Gdzie zjeść w Barcelonie? 6 ekstremalnie pysznych adresów!

Gdzie zjeść w Barcelonie? Tam, gdzie podają świeże owoce morza, klasyczne tapas, ale i te bardziej wyszukane. Zjeść tam, gdzie jedzą tłumy, gdzie nie wejdzie się bez rezerwacji, gdzie na sam widok tego wspaniałego jedzenia cieknie ślinka. Pyszne adresy w Barcelonie? Oto one!



Pyszne tapas w Barcelonie

Bilbao Berria (Plaza Nova 3)

Podają tu pinxtos, czyli baskijskie kanapeczki. Ale nie, to nie są zwykłe kanapeczki. To jak oni je przyrządzają, to w ogóle odbiega od naszego myślenia o "kanapeczkach"! Połączenia smaków są absolutnie obłędne, a same pinxtos wyglądają jak małe dzieła sztuki. Bierzesz ile chcesz, a na koniec liczy się patyczki (1 patyczek = 1 tapas) i za tyle płaci. Mnie totalnie zachwyciły te z małymi węgorzykami i sałatką krabową. Miejsce w samym centrum Barrio Gotic, top topów, cuda nad cudy!


Piscolabis Rambla (Rambla Catalunya 27)

Miejsce wygląda bardzo "pro", zupełnie jak nie miejsce na tapas. "Pro" wygląda i tak samo smakuje. Z tapasów świetne są krokiety z 3 serów (zwykle podaje się z szynki iberyjskiej, te były miłym zaskoczeniem), ŚWIETNE klopsiki cielęce z kałamarnicą, tościki z łososiem i miniburgery z musztardą miodową i karmelizowaną cebulą. Jedzcie ze smakiem, tylko zostawcie jeszcze trochę miejsca w żołądku na kolejne rarytasy.


El Rincón del Artista (Carrer Nou de la Rambla, 105)

Tak wygląda klasyczny bar, w którym podają pyszne tapas. Patatas bravas, zielone papryczki, bardzo smacznie przyrządzone kalmary i najlepsze pulpo gallego (ośmiornica) jaką jadłam! Rozpływała się w ustach. Dosłownie! Do tego przyjemne wino stołowe i ten typowy gwar o 2:30 w nocy <3


Quasi Queviures (Passeig de Gracia, 24)

To taka nowocześniejsza wersja tego lokalu powyżej. Smacznie, klasycznie, choć trochę mało "duszy". Najlepszy tapas? Kanapeczki z sałatką z krabów i krokieciki. W menu także "ensaladilla rusa con picos", czyli sałatka rosyjska, ale po naszemu solidna jarzynowa, patatas bravas, czy tortilla. Bardzo przyzwoicie.


Restauracje w Barcelonie z trochę wyższej półki

Citrus (Passeig de Gràcia, 44)

Kilka kroków od Quasi Queviures warto zjeść lunch. Ojjj drodzy moi, warto wydać tam dużo pieniędzy, bo te smażone malutkie karczochy, które pałaszowałam na przystawkę wiozły mnie wprost windą do nieba. Z przystawek doskonałe są też krokieciki z dorsza i ciekawe huevos rotos, czyli... Frytki z jajkami sadzonymi. Ja wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale to bardzo smaczne danie moi drodzy! Z dań głównych - cielęcinka paillard w ziołach, a na deser... Kremowa czekolada w czekoladzie z sosem cytrusowym. MA-RZE-NIE!


Yantar de la Ribera (Adres: Carrer de Roger de Flor, 114)

Gdy w glinianej brytfance widzisz świniaka wyjętego z pieca kamiennego, którego kelner kroi na Twoich oczach talerzem, zastanawiasz się, czy to jakiś specjalny talerz, czy może jednak wieprzek nie jest wieprzkiem. W Yantar de la Ribera robią taką wieprzowinę, która rozpływa się w ustach lepiej i szybciej, niż niejedna cielęcina, czy nawet polędwica z sarny. Tak, brzmi niewiarygodnie, czyli zupełnie tak, jak smakowała. A gdy poprzedzimy to hiszpańską morcillą (w punkt przyprawioną kaszanką), moim ulubionym, hiszpańskim serem owczym i pieczoną czerwoną papryką, mamy gwarancję największej rozkoszy dla podniebienia w trakcie wyjazdu. 


Miłośnicy Barcelony, dajcie koniecznie znać, jakie miejsca pokochały Wasze podniebienia! Chętnie sprawdzę je przy swojej kolejnej wizycie :)

Inne wpisy z Barcelony:
---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :) Danie lajka nic Cię nie kosztuje, a dla mnie to znak, że doceniasz moją pracę.  Zapraszam Cię również na mój facebook'owy fanpage.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz