Barcelona - atrakcje warte grzechu i ostatniego grosza

Barcelona ma do zaoferowania turystom wiele i naprawdę sporo czasu potrzeba, żeby choć trochę ją poznać. Niestety potrzeba też sporo pieniędzy, bo stolica Katalonii jest droga. Są miejsca, za wejście do których zdecydowanie warto zapłacić, ale są i takie, które absolutnie nie są warte swojej ceny. Na szczęście są i miejsca, które Barcelona daje nam zupełnie za darmo. Dziś polecam atrakcje, za które moim zdaniem warto w Barcelonie zapłacić. I przy okazji odradzam te drugie.


Mogłoby się wydawać, że cztery i pół dnia w jakimś mieście to dużo. Że spokojnie można zwiedzić wszystkie ważne zabytki, poznać atrakcje, jakie oferuje miasto i jeszcze zrelaksować się popijając regularnie kawę i cavę. Jeśli chodzi o Barcelonę, to bardzo złudne wrażenie. Z jednej strony wydaje mi się, że zobaczyłam dużo, z drugiej - że prawie nic. Przyznaję, że nie miałam też dużego tempa, ani ciśnienia na zobaczenie "wszystkiego co trzeba". Zwiedzanie Barcelony to temat niezwykle obszerny, wydawałoby się, że wręcz nie do ogarnięcia. Niektórym jednak się udaje, więc jeśli szukacie przewodnika kompletnego, to zaglądnijcie do Karola.

Dzięki Organizacji Turystycznej w Barcelonie mogłam wejść prawie wszędzie, dlatego z kilkunastu najpopularniejszych w mieści miejsc, wybrałam moim zdaniem te najciekawsze i postanowiłam sprawdzić, czy faktycznie opłaca się poświęcać na nie czas i pieniądze. Barcelona wciąż pozostawia mi jednak wiele do zobaczenia.


Atrakcje w Barcelonie, za które warto zapłacić


Sagrada Familia 

Czy jesteś wierzący, czy nie, Sagrada Familia Cię zachwyci - nawet, jeśli nie jesteś specjalnie wrażliwy na sztukę. W szaleństwie Gaudiego jest jakaś metoda, Bóg dobrze wiedział co robi, powołując go do takiej roboty. Żadne słowa nie są w stanie opisać tego, jak się tam czułam. Mimo zachmurzonego dnia, wnętrze wypełnione było kolorowym światłem, witraże wpuszczały do środa kolorowe światła i choć wcześniej wydawało mi się, że tam musi być okropnie kiczowacie, doznania były wręcz odwrotnie. Warto po prostu usiąść w środku i być. A potem zejść na dół i w muzeum poczytać o historii i etapach budowy, obejrzeć film, czy pozachwycać się oryginalnymi rysunkami Gaudiego. Nie brałam audio guide'a i uważam, że jest to zbędne - lepiej przygotować się przed wizytą w kościele, lub po prostu uważnie czytać i skorzystać z tego, co oferuje podziemnie muzeum.

Ceny biletów: 15 euro (online)/ 18 euro (na miejscu) - bilet podstawowy. Informacje o innych biletach znajdziecie na oficjalnej stronie Sagrady Familii.


Wzgórze Tibidabo

Tibidabo można by zaliczyć do atrakcji darmowych, w końcu spaceru na górę nikt nam nie zabroni. Na najwyższy punkt widokowy na Barcelonę można się też dostać kolejką, która niestety w styczniu i lutym nie jeździ. Do kolejki dojeżdża albo retro-tramwaj (bilet kosztuje 5 euro), albo normalny miejski autobus. Później znowu są dwie opcje: albo przesiadka w kolejkę, albo około godzinny spacer na szczyt. Bardzo chciałam wejść na górę, zobaczyć przepiękny kościół Najświętszego Serca, który podziwiałam codziennie rano, wychodząc z mieszkania, ale niestety tak bardzo obtarłam sobie wcześniej lewą stopę, że po kilkunastu minutach musiałam zawrócić - nie dość, że na górę dotarłabym w bólach, cierpieniu i pewnie strugach lejącej się krwi, to kolejne dni spacerowania miałabym zapewne z głowy. Już z połowy góry widok był przepiękny, więc gdy tylko kolejka działała, z pewnością wyjechałabym na szczyt. Następnym razem zaplanuję sobie czas tak, żeby przedpołudniem wybrać się na spacer - w wygodnych butach i butelką wody w ręku ;)

Pamiętajcie: zawsze, w każdej sytuacji można próbować złapać stopa i przy okazji kogoś poznać. Mnie się prawie udało, tylko zamiast pojechać z Xavi'm na górę, zjechał w dół. Brawo ja.

 

Pueblo Español

Pierwszy raz w Hiszpanii? No wiem, pewnie niedosyt wzmaga się z każdym mijającym dniem. Na to jest tylko jedna recepta - trzeba do Hiszpanii wracać i to często. Żeby jednak za każdym razem wybrać ciekawe miejsce, warto zwiedzić Hiszpanię w pigułce. A Pueblo Español to właśnie taka hiszpańska pigułka w Barcelonie, na zboczu wzgórza Montjuic. Jest biała ściana z niebieskimi doniczkami żywcem wyjęta jest z Andaluzji, są i charakterystyczne zabudowania Kraju Basków, a w rejonie Galicji spotkać można nawet pielgrzyma idącego do Santiago de Compostela. Jest i oczywiście Plaza Mayor, a także małe restauracyjki, kawiarnie i zakłady rzemieślnicze. Piękna sceneria do zdjęć, niekoniecznie do zjedzenia obiadu :)

Ceny biletów: dorośli 12,00€, studenci 9,50€, więcej na oficjalnej stronie.

Hiszpania w pigułce, hiszpańska wioska w Barcelonie

Bonbón, tapas, jedzenie!

Polecam Wam nie zatracać się w bieganiu od zabytku do zabytku, tylko znaleźć chwilę, żeby wstąpić do baru na bonbón'a. To hiszpańska wersja bardzo mocnej kawy, która serwowana jest z ogromną ilością mleczka skondensowanego. Da Wam niesamowitego kopa i zastrzyk energii do spacerowania i dalszego zwiedzania:) A wieczorem? Koniecznie tapas bar, piwo i przekąski. Tylko pamiętajcie, że w centrum Barcelony zapłacicie sporo za rachunek, poza tym istnieje ryzyko, że spędzicie tam czas z samymi turystami. Wystarczy wyjść nieco poza Barrió Gotic, Plaza Catalunya i port, wejść do zatłoczonego, małego i niezbyt pięknego baru, a to da Wam praktycznie gwarancję, że dostaniecie pyszne jedzenie i zabierzecie ze sobą świetne wspomnienia. Może - tak jak ja- natraficie na spotkanie starych znajomych, takich koło sześćdziesiątki, którzy grać będą na gitarach, śpiewać i... Rozkręcą fiestę w całej knajpie? :)

jedzenie w Hiszpanii, hszpańska kuchnia

Wystarczy mały bombón, żeby w nawet pochmurny dzień pojawił się uśmiech :)

Tu Barcelona jest zbyt droga. Za które atrakcje nie warto płacić?

 

Palau de la Musica Catalana

Z zewnątrz budynek robi absolutnie szał, bez końca można pod nim stać i zachwycać się wszystkimi modernistycznymi detalami. Gorzej jest w środku. Wycieczka zaczyna się od półgodzinnego filmu dokumentalnego, który jest niesamowicie nudny (większą frajdę sprawiało mi obserwowanie ludzi, którzy na nim przysnęli :D ), później przechodzi się do małej sali balkonowej (tu jest fajny widok na wąskie uliczki Barcelony, ale ciężko zrobić zdjęcie, żeby w kadrze nie pojawiła się pozująca przy kolumnach paniusia), a następnie do głównej sali koncertowej. Sufit - który zresztą jest dumą tego miejsca - robi spore wrażenie, sama sala również, ale cena biletu jest abstrakcyjnie wysoka. Wolałabym dopłacić kilka euro i wybrać się tam na koncert, co i Wam polecam.

Ceny biletów: dorośli 18€, studenci 11€, reszta opcji na oficjalnej stronie.

Pałac Muzyki Katalońskiej
 

Park Güell

Kiedyś wejście do parku było darmowe, teraz słynna ławka Gaudiego otoczona została strażnikami, a przejście przez bramki kosztuje 7 euro. Czy warto? Uważam, że nie. Mimo tej mało turystycznej pory, jaką był styczeń, na słynnym tarasie ciężko było zrobić zdjęcie bez towarzystwa azjatyckich turystów. Dla mnie byłyby to trochę wyrzucone pieniądze, które chyba chętniej wydałabym na wieczorne tapas. Szczególnie, że do samego parku można przecież wejść za darmo, a większość kunsztu Gaudiego widać gołym okiem, nawet przez ogradzający go płot.

Cena biletu normalnego: 7€

Łatwka Gaudiego, modernizm

Wyjazd na Montjuic 

O ile wydałabym kilka euro, żeby wyjechać na Tibidabo, wyjazd na Montjuic kolejką widokową jest zupełnie bez sensu. Bo jeśli już zdecydujesz się wyjechać, to tylko po to, żeby wejść do zamku, który znajduje się na szczycie. Średnio tam z widokami (znalazłam jedno miejsce bez ciasno rosnących drzew, więc strzeliłam kilka fotek), choć spacer na dół należy do tych przyjemnych. Jeśli jednak padnie decyzja na wyjazd, lepiej skorzystać z miejskiej kolejki, która kosztuje tyle, co bilet na metro (2,15€ lub 9,95€ za 10 biletów). Z całego serca polecam za to spacer!

Wyjazd  widokowy: 8€, wyjazd i zjazd: 12€

kolejka na Montjuic

Dwupiętrowy autobus turystyczny

Do tej pory zastanawiam się, dlaczego nikt nie wpadł na to, żeby autobusy jeździły po wyznaczonych trasach W OBU KIERUNKACH? Fajnie, że taki autobus zawiezie w każde "ważne" miejsce, ale trochę kiepsko, że przejechanie całej pętli zajmuje ok. 2h. No a zawrócić się nie da. Jeśli ktoś jest w Barcelonie krótko i niekoniecznie budżetowo, to jest to opcja do rozważnie - taki autobus zawiezie go w topowe miejsca, audio guide przedstawi najważniejsze fakty, więc nawet przewodnik jest zbędny. Ale 39€ za dwa dni takiego jeżdżenia w kółko? Bilety obejmują tylko zniżki na bilety wstępu, więc te trzeba doliczyć dodatkowo. Zdecydowanie bardziej polecam poruszanie się metrem - taniej, szybciej i chyba jednak wygodniej.

W zestawieniu nie znalazł się żaden dom Gaudiego. Zaskoczeni? Ja też, ale zwyczajnie nie wystarczyło mi na nie czasu. No, może gdybym wstawała bladym świtem i biegała od miejsca do miejsca, to by się udało, ale nie tak chciałam spędzić ten czas w Barcelonie. Chciałam się cieszyć hiszpańskim życiem. A że Barcelona jednak mnie zaintrygowała i finalnie nawet się polubiłyśmy, z pewnością do niej wrócę. Wtedy na tapecie będzie Gaudi i pewnie ponownie wiele miejsc, do których można wejść za darmo. Ale o nich następnym razem.
---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :)
Zapraszam Cię również na  facebook'owy fanpage!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz