Costa de la Luz - najpiękniejsze wybrzeże Hiszpanii, o którym wciąż niewiele się mówi.

Samolotem można lądować w Sevilli, Maladze albo portugalskim Faro. Potem jeszcze przez chwilę czeka nas podróż drogą lądową i docieramy na miejsce. A tam? Piękne, szerokie plaże nad oceanem, oszałamiające rozlewiska, będące siedliskiem flamingów i niekończące się lasy piniowe. Charakteru nadaje też silny i porywisty wiatr, który mimo swej buntowniczej natury, dodaje temu miejscu tylko uroku. Witajcie na Costa de la Luz. Witajcie w hiszpańskim raju dla tych, który naprawdę chcą wypocząć. 

 

Czytaj dalej

Kulinarny Offtop: Makaron z chorizo, papryką i pomidorami. Na ostro, po hiszpańsku!

W Hiszpanii czuję się jak w domu. Nic dziwnego, w końcu przez dość konkretną chwilę to był mój dom. Atmosfera, ludzie i tamtejsza kuchnia sprawiają, że zawsze będę wracać tam z wielką radością (mam nadzieje, że kiedyś znowu na dłużej). Gdy jestem w Polsce, staram się nie zmieniać pozytywnego nastawienia, ale wymaga to ciągłego "sprowadzania" mojej Hiszpanii tutaj, chociażby na talerzu. Prosty przepis z chorizo w roli głównej działa jak doskonałe lekarstwo!



Czytaj dalej

Czy bloger może żyć bez smartfona?

Rano wrzuciłam jeszcze zdjęcie na Instagram i poszłam do salonu. Wzbraniałam się przed tym ponad pół roku, ale zostały mi ostatnie trzy dni gwarancji, nie miałam wyjścia. Nerwowo wylogowywałam się ze wszystkich aplikacji, lub po prostu usuwałam konta i chyba ze trzy razy sprawdzałam, czy aby na pewno wszystko zgrałam. Wróciłam do domu i odruchowo sięgnęłam do torebki po telefon, żeby zadzwonić do mamy. "No tak, zaczęło się" - pomyślałam. "Detoks może i się przyda, ale jak żyć bez Facebooka, Instagrama, a przede wszystkim maila i Whatspp'a? Co z postami, wiadomościami...?". No właśnie, czy bloger może w ogóle żyć bez smartfona? 

 

Czytaj dalej

Kulinarny Offtop: Papryka faszerowana kaszą gryczaną i serem feta.

Jako dzieciak nienawidziłam kaszy gryczanej, a piątkowy obiad z kaszą i kefirem w roli głównej to był prawdziwy koszmar. Z czasem jednak wszystko się zmieniło i to do tego stopnia, że mieszkając w Hiszpanii przywoziłam sobie z Polski zapasy kaszy gryczanej i jadałam z jogurtem naturalnym solo, albo tworzyłam jej hiszpańską wersję z chorizo (pycha!). Paprykę uwielbiałam za to od dziecka i mogłam ją jeść pod każdą postacią i w każdych ilościach. Pewnego dnia postanowiłam jedno z drugim połączyć i nafaszerować paprykę kaszą z dodatkami. Dziś ten pomysł jeszcze trochę ulepszyłam i oto są tego efekty. 

 

Czytaj dalej