Słońce, herbata i taxi, czyli nasz wielki marokański finisz.

Zapowiadało się fatalnie. Po powrocie z Chefchauen w Tanger wciąż padało, było zimno i pochmurne niebo przyspieszyło ogólnie panującą ciemność. Zdecydowaliśmy się więc na krótki spacer do nowej - tętniącej życiem o zmroku - części miasta. Nie spodziewaliśmy się, że nazajutrz czeka nas pogodowa niespodzianka :)


Czytaj dalej

Chefchaouen - błękitna perełka Maroka.


Małe górskie miasteczko, które nawet zachmurzone jest czarujące, a w strugach deszczu wciąż zapiera dech w piersiach. Witajcie w Chefchaouen!


Czytaj dalej

Niezwykły poranek!

Nadejdzie niedziela rano. Ta Niedziela, gdy poranek jest prawdziwie niezwykły, gdy poranek rozpoczyna dzień największego cudu tego świata. Poranek rozpromieniony blaskiem i Światłem Życia Wiecznego. Pełen nadziei na to, że śmierć to nie koniec, a początek  prawdziwej radości.
Czytaj dalej

Pustynia tuż za rogiem.

Jeśli kiedykolwiek wydawało się Wam, że jazda na wielbłądzie jest przyjemna, wygodna i sprawia wiele frajdy, to muszę Was rozczarować - tyłek boli, nogi bolą i w ogóle to strasznie niewygodnie jest. Stefan bardzo się starał, ale niestety był równie niewygodnym wielbłądem jak inne. 



Czytaj dalej