Najbardziej odjazdowy pomysł na wieczór panieński i zakończenie lata!

Pomysł na wieczór panieński na Mazurach? To była ostatnia opcja, której się spodziewałam. Podejrzewałam, że może panieński nad Bałtykiem, może jakaś miejscówka w okolicach Warszawy, ewentualnie Lwów lub Berlin. Pomysłów  na panieński dziewczyny miały pewnie sporo, ale ja nie ułatwiałam im zadania. Miałam tylko jeden wolny weekend (choć do ślubu zostało jeszcze sporo czasu, ale wiecie, jak to z moim kalendarzem bywa...), więc mój wieczór panieński musiał odbyć się w określonym terminie. Na szczęście cudownie zgrało się to z zakończeniem lata, idealną pogodą i miejscówką, o której w życiu bym nie pomyślała.


Wieczór panieński na Mazurach - co to w ogóle za pomysł?

Piątek, 22:30, Dworzec Centralny w Warszawie. Zgodnie z wytycznymi spotykam się z pierwszą dwójką dziewczyn. Już na wstępie okazuje się, że reszta ekipy ma opóźnienie i niezbyt potrafią ogarnąć, co podziało się z pociągami (przesiadki nagle się zmieniły, numer pociągu się nie zgadza...). Moje podekscytowanie zmienia się w lekkie zdenerwowanie, bo przecież w kwestiach wyjazdów zawsze muszę mieć wszystko pod kontrolą. A teraz?! Przecież nie wiem nawet, gdzie jedziemy! Wsiadamy więc do pociągu same. Na całe szczęście kolejna trójka dosiadła się już na kolejnym przystanku, a ostatnia z #TeamBride... Czekała na nas na miejscu. 

Pociąg jechał do Szczecina, przez Trójmiasto i Kołobrzeg. Dowiedziałam się jednak, że czeka nas przesiadka, więc obstawiałam dwie opcje: albo jedziemy do Szczecina, a stamtąd do Berlina (tak dla zmyłki), albo w Trójmieście przesiądziemy się i pojedziemy gdzieś nad Polskie Morze. Dlatego, gdy o 2 w nocy wysiadłyśmy w Malborku i czekałyśmy na pociąg do Białegostoku, to zupełnie się pogubiłam :D Poszłam więc grzecznie spać i dopiero o 7 rano zorientowałam się, co jest grane.

"Laski, ja nigdy nie byłam na Mazurach!" - powiedziałam podekscytowana, gdy wysiadłyśmy na dworcu w Giżycku. Miasto powoli budziło się do życia, a słońce już zapowiadało, że to będzie piękny dzień. 


Pomysły na wieczór panieński na Mazurach

Jak mawiają: "what happens in Vegas stays in Vegas" i ta sama zasada dotyczy Giżycka i generalnie wszystkich panieńskich, i kawalerskich. Chętnie jednak sprzedam Wam pomysły, na które wpadły dziewczyny z mojego Bride Squad, bo były one naprawdę zacne!

Pomysł na wieczór panieński nr 1 - rejs po jeziorze
Po śniadaniu i szybkim ogarnięciu się pojechałyśmy do stanicy Stranda. Tam czekał na nas pan Wojtek i żaglówka, którą pływałyśmy sobie kilka godzin po jeziorze Kisajno. Słońce grzało, wiatr nie wiał, ale pan Wojtek swoim błyskotliwym poczuciem humoru rekompensował tę stratę. Serio, myślałam, że dziewczyny specjalnie wynajęły stand up'era! A o Wojtku jeszcze pewnie usłyszycie, bo zapewniał nas, że ma wybitny plan podboju świata, którego oczywiście nie może nam zdradzić, ale... Jeszcze o nim usłyszymy. W telewizji! Wystarczyła odrobina czerwonego wina, żeby dopełnić całości tego pięknego obrazka!



Pomysł na wieczór panieński nr 2 - sesja zdjęciowa
Nie spodziewałam się, że wspólna, tematyczna sesja zdjęciowa może sprawić nam tyle frajdy! Po rejsie wróciłyśmy do naszego apartamentu żeby się przebrać i ruszyłyśmy na plażę. Tam o zachodzie słońca, biegając po plaży i skacząc w ciepłym wciąż jeziorze Niegocin pozowałyśmy do zdjęć. Bardzo dziewczyńska atrakcja i super pamiątka dla całej ekipy!


Pomysł na wieczór panieński nr 3 - kolacja i koncert
Tak, ja też byłam zaskoczona, że nadal będzie się działo! Zjadłyśmy przepyszną kolację w Podkładce (mmm, ten sandacz był wyśmienity!), po czym przeniosłyśmy się do Ekomariny na koncert portugalskiego tria. Powoli robiło się chłodno, ale klimatyczna muzyka i drinki, do tego klasyczna zabawa z odpowiadaniem na pytania, na które wcześniej odpowiadał narzeczony, zupełnie odwracały od tego uwagę :)

Pomysł na wieczór panieński nr 4 - porządna impreza
Jeśli myślicie, że w Giżycku (i to praktycznie po sezonie) to niemożliwe - jesteście w ogromnym błędzie. Przy plaży wciąż półotwarte kluby i dyskoteki tętniły życiem! Wszystko zakończyłyśmy przepysznym śniadaniem w Fotelowe, po czym grzecznie poszłyśmy na dworzec.


Na koniec powiem Wam, że pomysły pomysłami, atrakcje atrakcjami, ale najwspanialsze było dla mnie to, że moje dziewczęta - choć w większości znały się jedynie z opowiadań i internetu, tak szybko stworzyły zgraną ekipę! Przez cały wyjazd panowała pełna zgodność i kupa dobrej zabawy! Mój Bride Squad zorganizował najlepszy panieński ever i każdej pannie młodej z całego serca życzę takich przyjaciółek 

---
Spodobał Ci się ten post? Będzie mi  miło jeśli podzielisz nim na Facebooku, albo  zostawisz komentarz :) Danie lajka nic Cię nie kosztuje, a dla mnie to znak, że doceniasz moją pracę.  Zapraszam Cię również na mój facebook'owy fanpage.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz