"Radować wszyscy się będą!"

Gdy już upieczecie wszystkie makowce i pierniczki, zabijecie i usmażycie karpia, ulepicie pierogi, gdy posprzątacie swoje domy i ubierzecie choinki, powiedzcie mi, co będziecie świętować?


Tak sobie obserwuję dzisiejszy świat i widzę, że ludzie w większości traktują Święta Bożego Narodzenia tylko jako czas odpoczynku, jedzenia, spotkania z rodziną albo wyjazdu na narty. Często najhuczniej Święta obchodzą Ci, którzy kojarzą je jedynie z filmem "Kevin sam w domu", choinką i prezentami. I - o zgrozo! - z  amerykańskim Mikołajem.

Ilu z Was pamięta, że te wyjątkowe grudniowe dni to Święta BOŻEGO NARODZENIA? Że najważniejsza nie jest choinka, prezenty i posprzątany dom? Ok, to są najbardziej rodzinne Święta - absolutnie się z tym zgadzam i sama niezmiernie się cieszę, że w końcu nikt nie będzie się spieszył i będziemy mogli spędzić ten czas ciesząc się sobą - ale istotą Świąt jest zupełnie coś innego. Ilu z Was choć przez chwilę o tym pomyślało? To nie święto zimy, rodziny, czy karpia. Rodzi się Bóg. I fajnie by było, gdybyśmy o tym pamiętali.

Spędźcie ten czas z najbliższymi, najedzcie się, odpocznijcie. 
Chodźcie na spacery, oglądajcie filmy i śpiewajcie kolędy.  
Świętujcie! 
A ja życzę Wam, żebyście znaleźli choć chwilę, by pomyśleć o Tym, z powodu którego całe to coroczne zamieszanie. 

Bo co to za urodziny bez Solenizanta?


PS
W temacie prezentów: w Hiszpanii trzeba na nie poczekać aż do 6 stycznia. Zgodnie z tamtejszą tradycją podarunki przynoszą Trzej Królowie. Jakby się tak zastanowić, to - mimo, że trzeba na prezenty czekać dłużej -  ma to większy sens, niż "aniołek", "dziadek mróz" czy "śnieżynka" w Polsce.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza